Twoja oferta wisi od trzech tygodni. 200 aplikacji. Może 5 warto przeczytać. Problem nie leży w kandydatach. Problem leży w ogłoszeniu. Większość opisuje firmę. Najlepsze opisują problem, który nowa osoba rozwiąże pierwszego dnia.
Ogłoszenia o pracę pisze się komisyjnie. HR dodaje język compliance. Hiring manager wkleja wymagania z poprzedniego stanowiska. Marketing nalega na akapity o employer brandingu. Efekt czyta się jak każde inne ogłoszenie w internecie: „dynamiczne środowisko", „gracz zespołowy", „konkurencyjne wynagrodzenie". Nikt nie wie, na czym praca faktycznie polega.
Koszt jest realny. Generyczne opisy przyciągają generycznych kandydatów. Twoi rekruterzy spędzają 15 godzin na stanowisko, przeglądając ludzi, którzy nigdy nie pasowali. Kandydaci, których naprawdę chcesz (ci z opcjami), pomijają Twoją ofertę, bo nic w niej nie sygnalizuje, że ta rola różni się od 40 innych, które przewinęli tego dnia.
Rozwiązanie to nie lepszy copywriting. To lepsze przemyślenie, czego rola faktycznie wymaga, przełożone na język, który wykwalifikowana osoba rozpozna jako opis jej kolejnego wyzwania. AI jest zaskakująco dobra w tym tłumaczeniu. Zadaje pytania, które ludzie pomijają.
Ogłoszenie o pracę, które zaczyna od wyzwania, nie od firmy. Wymagania podzielone na prawdziwe warunki konieczne i mile widziane. Plan na 90 dni, który mówi kandydatom dokładnie, jak wygląda sukces. Szczery język o trudnych częściach. Typ ogłoszenia, który wykwalifikowany kandydat czyta i myśli: „Dokładnie nad tym chcę pracować." Gotowe w 10 minut.
Ogłoszenie, które przyciąga 200 niewykwalifikowanych aplikacji, generuje 15 do 20 godzin pracy przy selekcji na stanowisko. Pomnóż to przez 10 otwartych pozycji na kwartał, a Twój zespół rekrutacyjny spędza 200 godzin na samym filtrowaniu szumu. Tymczasem kandydaci, których naprawdę chcesz, nigdy nie zaaplikowali, bo Twoje ogłoszenie wyglądało identycznie jak oferty każdej innej firmy rekrutującej na ten sam tytuł.
Konkretność jest filtrem. Kiedy Twój opis mówi „Przebudujesz nasz pipeline danych z Postgres na architekturę strumieniową w ciągu 90 dni", ludzie, którzy to robili, pochylają się do przodu. Ci, którzy nie, idą dalej. Dostajesz mniej aplikacji i lepsze. Twój koszt rekrutacji spada, bo nie płacisz rekruterom za przeglądanie ludzi, którzy nigdy nie mieli szansy.
Większość kandydatów podejmuje decyzję na podstawie jednego pytania: „Co właściwie będę robić?" Akapit o historii firmy na to nie odpowiada. Lista benefitów na to nie odpowiada. Jedyna sekcja, która odpowiada, to konkretny opis pierwszych 90 dni.
Trzy kamienie milowe zmieniają wszystko. „Do 30. dnia przeprowadzisz audyt obecnego procesu i zidentyfikujesz trzy największe wąskie gardła. Do 60. dnia wdrożysz pierwszą poprawkę. Do 90. dnia zespół będzie korzystał z nowego procesu." Teraz kandydat wie dokładnie, na co się zapisuje. Ci, którzy chcą tego wyzwania, aplikują. Ci, którzy nie, oszczędzają czas wszystkim.
Każda praca ma trudną część. Dojazd. Stary kod. Klient, który dzwoni o 18:00. Większość ogłoszeń to ukrywa. Potem nowi pracownicy odkrywają to w trzecim tygodniu i zaczynają aktualizować CV.
Jedno szczere zdanie na końcu buduje więcej zaufania niż dziesięć akapitów employer brandingu. „Najtrudniejsza część: odziedziczysz system zbudowany przez trzy różne zespoły przez pięć lat, a dokumentacja jest niekompletna." Właściwy kandydat czyta to i myśli: „Dobrze. Dokładnie takie problemy lubię rozwiązywać." Niewłaściwy kandydat sam się odseje, zanim poświęcisz godzinę na rozmowę z nim.
10 otwartych stanowisk rocznie × 8 zaoszczędzonych godzin na selekcji = ~80 godzin z powrotem dla Twojego zespołu rekrutacyjnego
Plus pracownicy, którzy zostają dłużej, bo wiedzieli, na co się zapisują. Talenty zawsze tam były. Teraz mogą rozpoznać Twoją ofertę jako tę wartą aplikacji.
Jedna sztuczka tygodniowo. Pięć minut czytania. Zero kosztów wdrożenia.
Za darmo. Rezygnacja w każdej chwili. Zero spamu.